piątek, 15 lutego 2013

Kuchnia w stylu angielskim!?

Zainspirowana kiedyś "Angielski śniadaniem" Oli postanowiłam pokazać Wam, moją "Angielską kuchnię" :) A to wszystko przy okazji przygotowywania materiału na pierwsze dwa tygodnie tematyczne w Nie tylko na... w innym wypadku zbierałabym się pewnie jeszcze z pół roku :P

Na początek krótkie (miejmy nadzieje:P) wprowadzenie do tematu.
Gdy pok koniec lipca 2010 roku wprowadzaliśmy się do naszego domu, kuchnia wyglądała tak:


Naczynia myłam w prysznicu, a ponieważ drzwi pojechały na reklamację, zawsze miałam niechcianych pomocników :P


Nie powiem, że wspominam to z nostalgią, bo było mało komfortowo. Na domiar złego łatwo było coś potłuc i  do dziś posiadam mocno zdekompletowaną zastawę i szkło.  
6go grudnia po czterech miesiącach męki i dwóch miesiącach grillowania, jako sposobu na, nie generujący brudnych naczyń obiad. W końcu dorobiliśmy się kuchni :)


Co trochę zdezorientowało nasze psy. 

Nitkom nie przyszło do głowy by umieścić psa w piekarniku, ja chciałam tylko umyć nowe blachy :) odwróciłam się na chwilę a Pina i już tam siedziała...
Wtedy nawet się nie spodziewałam, że przypadek zmieni całkowicie pierwotne założenia wyglądu kuchni :) O tym przypadku pisałam tu <klik>

Po budce w  ramach dopełnienia czerwonego koloru, wykleiłam sobie tablicę, wzorowaną na znanym angielskim plakacie propagandowym.



A potem to poleciało jak lawina, Big Ben na oknie (zamiast firanki), pokazywany jako inspiracja naklejkowego bloga <klik>


Flaga Angielska jako osłona ściany przy kuchence...


I tu można by zakończyć wywód, jednak rozglądając się po kuchni można odnaleźć jeszcze kilka innych "Angielskich " dodatków. 

Drobne AGD:


Książki znanej angielki, produkty angielskie czy nawet ściereczka


Ojoj mnie zakręciło się w głowie :)
To jeszcze 3 ostatnie kadry z kuchni...


Kuchnia nie jest jeszcze skończona, czy w takim kształcie pozostanie to przyznam szczerze, że sama nie wiem. Naklejki dają mi możliwość szybkiego powrotu do pierwotnej bazy i stworzenia zupełnie nowego wnętrza.  
I tak kończymy wycieczkę po "Angielskiej" kuchni, która nie jest w stylu angielskim ale jak ją właściwie  nazwać?!

Pozdrawiam cieplutko wszystkich którzy dotrwali,
Karola

środa, 6 lutego 2013

Wiejska natura ma i Warszawa...

Dzisiaj jedziemy do Warszawy. Ja która zawsze gubi się w miejskiej przestrzeni, jestem trochę przerażona tym wielkim miastem, trochę podekscytowana i trochę zawiedziona.... bo pora roku nie sprzyja szwendaniu się, a cel podróży jest z góry ustalony: RemaDays Warsaw. Tak, tak targi reklamy, nie rękodzieła (niestety) ale też na "R"  :p
Jedziemy zobaczyć co nowego w trawie reklamy, mediów i poligrafii piszczy :)

I jeszcze info w sprawie naklejek, bo dostaje zapytania o naklejki tablicowe. Ogłaszam wszem i wobec, że każda ciemna naklejka ze sklepu może być jednocześnie tablicą.




Chciałabym podziękować także, za tyle pozytywnych komentarzy na temat wyglądu  mojej "nory".
Musze coś wyjaśnić, nazwa "nora" wzięła się od tego, że się w niej zaszywam, a nie dlatego, że jest ciemna czy nieprzyjemna. Bynajmniej nie ma w tej nazwie jakiś negatywnych emocji z mojej strony, choć jak uświadomił mi mąż, pisze podobno dość pesymistycznie (nie zauważyłam :P) . Wychodzi, że mam ciężkie pióro (klawisze) i nie do końca jestem tego świadoma, że moje grafomańskie wywody wzbudzają takie uczucia. W wypracowaniach z polskiego nigdy dobra nie byłam i jak widać nic się nie zmieniło :) Wychodzi na to, że nie wiadomo co autor miał na myśli, ale postara się pisać bardziej syntetycznie i zwięźle, to może ktoś go zrozumie :)

Pozdrawiam cieplutko,
Karola

środa, 30 stycznia 2013

Coś się dzieje norze lwa :)

Jak w pełnej okazałości wygląda nora lwa już pokazywałam w poprzednim poście. Dziś będzie o przypadku jaki mi się przydarzył, a także o tym jak ze sterty różnych mebli stworzyć jakąś sensowna całość, czyli wszystko na temat urządzania lwiej nory :)
***
Drewniane szpulki to marzenie nie tylko moje, ale wielu z Was, prawda? Marzyły mi się już od dawana i choć z pozoru to nie duży wydatek, to jednak nie jest to produkt niezbędny do życia,  i natychmiastowego kupna. Ciągle więc wzdychałam oglądając je na Waszych blogach.  Będąc raz u teściowej szukając jakiegoś guzika, natrafiłam na schowane w szafie drewniane szpulki z nićmi. Możecie sobie wyobrazić moje zdziwienie zwłaszcza, że mama nie należy do osób zajmujących się robótkami ręcznymi, wręcz przeciwnie nie znosi takich prac. W takiej sytuacji nie było problemu bym przygarnęła wszystkie szpulki. No i wielkiego zdziwienia, po co mi to, jakieś stare nici. Fakt chciałam szpulki by trzymać na nich koronki, ale te są ładną dekoracją mojego kącika manualnego i nie będę ich ogołacać z nici. A może za jakiś czas nabędę takie dla moich wstążek i fidrygałek (choć pewnie moje skąpstwo szybko na to nie pozwoli, cóż tak mam).  
To może jeszcze słówko o półce. Zabrałam ją od mojej cioci, już czekała na wyniesienie na śmietnik. Była brązowo pomarańczowa i brakowało jej jednego zwieńczenia. Zdjęć nie mam, bo wujek mojego M poproszony o dorobienie zwieńczenia, wiedząc, że jestem dość zajęta zrobił za mnie wszystko, łącznie z pomalowaniem :)


***

O meblach w naszym domu można powiedzieć jedno jest na nie deficyt. Lwia nora jest całkiem nieźle wyposażona, jak na te braki. Mamy tu zlepek wszystkiego od mebli z IKEI, zdobycznej szafki czy skrzynki, po barek z BRW. Czyli totalny miks. By nadać temu jakiś wspólny pierwiastek, każdy mebel otrzymał tą samą grafikę ( pobraną z Graphics Fairy) choć odpowiednio przygotowaną pod każdy mebel. 



Biurko (znane Wam z kursu klejenia) posiada naklejkę wyciętą w czarnej matowej folii. 


Barek z BRW pomalowany na biało i pociapany brązową farba był  meblem salonowym. Teraz dzięki szablonowi zyskał także napis. Szablon wycięłam podobnie jak naklejkę na biurko tyle, że w negatywie.  Niestety nie przykleiłam zbyt dokładnie i farba się trochę rozlała. 


Teraz wisienka na torcie rozpusty. Szczyt rozrzutności na jaki sobie pozwoliłam :P .
Napis z folii efekt szkła piaskowanego.  Normalnie to podobny efekt uzyskuje ze zwykłej matowej foli, która jest 4 krotne tańsza niż "efekt". Jednak przy białym tle z segregatorów była by niezauważalna. 


 Tyle na dziś pozdrawiam z mojej nory :)
Karola

czwartek, 10 stycznia 2013

Jaskinia lwa...

Czyli mój pokój: tu pracuję, bloguję i tworzę swoje rękodzielnicze wytwory. Technicznie rzecz biorąc pokój jak i reszta pomieszczeń na górze jest w fazie mocno prowizorycznej. Dociekliwe oko zauważy brak drzwi, brak podłogi i parę innych detali. Normalnie to pewnie nie pokazałabym tego pomieszczenia, ale skoro blog jest pamiętnikiem urządzania i wykańczania naszego domu, to potem będzie się do czego odnieść.

W takim razie zapraszam do środka


Oczywiście nie mogło zabraknąć mośkowego posłania koniecznie pod ciepłym kaloryferem :P


Część rękodzielnicza (manualna)


Część maszynowa :P

Tyle na dziś,
Pozdrawiam cieplutko
Karola

niedziela, 6 stycznia 2013

Sypialnia na tapecie

Jakoś na początku października wspominałam, że mój niedostatek meblowy trochę się zmniejszył, między innymi przez zakup łóżka.  Sypialnia nadal nie jest skończona, ale to raczej prędko nie nastąpi wiec 2 zdjęcia mojego autorstwa mogę wam pokazać :)




Szału nie ma prawda, cóż czytelnicy naklejonego bloga kojarzą na pewno to wnętrze i bardziej "profesjonalne" fotki mojego M. 

Pozdrawiam,
Karola

sobota, 5 stycznia 2013

Wyniki Candy


Ogłaszam, że kalendarz pojedzie do mia.vico
Bardzo proszę o adres do wysyłki na maila

Pozdrawiam,
Karola

wtorek, 1 stycznia 2013

Szybkie Candy

Kochani tak mi dzisiaj małż podpowiedział, że mamy jeden dodatkowy basko-kalendarz. Zapraszam więc na szybkie candy do 4 stycznia.
Kto ma ochotę na kalendarz zapraszam Zasady jak zwykle:

Zostawiamy komentarz
Linkujemy fotkę
Anonimki zostawiają dodatkowo maila

I to tyle.



Pozdrawiam Karola

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...