Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wnetrzarskie kfiatki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wnetrzarskie kfiatki. Pokaż wszystkie posty

środa, 8 lipca 2015

Jeśli zdecydowałeś się na drzwi Pol Skone i chcesz mieć klamki na długich szyldach spotka Cię niemiła niespodzanka

Witam zanim ogarnę się w poremontowym chaosie minie jeszcze chwila. Dziś więc kilka kwestii technicznych na które warto zwrócić uwagę by nie mieć przykrej niespodzianki.

Zdecydowaliśmy się model drzwi Fiord marki Pol Skone, wybraliśmy do nich klamki na długich szyldach.

 Drzwi Fiord (Pol Skone)
źródło:

Klamka Romana (Domino)
źródło:

Jakież było nasze zdziwienie kiedy okazało się, że nawierty klamki nie pasują, do zamka w drzwiach. Bo choć standardem dla drzwi wewnętrznych (między klamką a zamkiem) jest 72 mm, Pol Skone nawierca na rozstaw 92 mm (czyli jak w drzwiach wejściowych).
Przy czym samemu oferuje klamki (na długim szyldzie) na rozstaw 72 mm. Gdzie tu sens i logika?

Klamki udało się wymienić, bo firmie Domino znany jest problem z nawiertami w  drzwiach Pol-Skone. I wszystko było by pięknie, gdyby nie fakt, że w klamce łazienkowej zamek jest o 2 mm za wysoko. I zamiast zamka mamy dziurę :(
Musimy coś z tym faktem zrobić, ale to dopiero w przypływie chwili wolnego czasu, którego ostatnio bardzo nam brakuje.

Dziś jedna fotka poglądowa, tak było:


Tak jest:


I klamka łazienkowa bez zamka :/


Pozdrawiam z placu boju remontowego,
Karola

sobota, 17 maja 2014

Historia bez happy end'u

Witam wszystkich,
Tę historię można spokojnie zaliczyć do "wnętrzarskich kfatów" choć dotyczy przedmiotu a nie pomieszczenia. Nie mniej ten przedmiot miał być ważnym elementem tego wnętrza. O czym mowa? O niepozornej starej drewnianej skrzynce na narzędzia.


Już oczyma wyobraźni widziałam ją w lekkiej szarości, z naklejkowym napisem i dokręconymi kółeczkami. Miała nam ułatwić odkładanie psich smyczy na miejsce :)
Postanowiłam, że przy jej odnawianiu nie będę się spieszyć by nie popsuć efektu końcowego. Odkornikowałam ją, a potem szpachlowałam i szlifowałam na przemian, przez dwa tygodnie.


Niestety nie znalazłam szarej bejcy, wiec postanowiłam, że zmieszam białą i czarną farbę. Efekt po pierwszej warstwie był niesatysfakcjonujący, wręcz dramatyczny. W przypływie rozpaczy postanowiłam, że całość pomaluje po prostu na biało.  Po dwóch warstwach białego akrylu, efekt przyprawił mnie o palpitacje serca i płacz.  Nie o to mi chodziło, na domiar złego skrzynka w bieli kompletnie nie pasowała do szarej skrzynki na klucze pod którą miała stać. Jedyne co przyszło mi do głowy to włożenie jej pod prysznic i próba zdarcia na mokro tego co nie zdążyło wyschnąć. 


Teraz czeka mnie zeszlifowanie pozostałej farby. Uzupełnienie szpachli (pod wpływem wody sporo wypełnionych ubytków się rozciapało) z naprzemiennym szlifowaniem przez kolejne dwa tygodnie.  Planuje to zrobić (kiedyś może w przyszłym roku), priorytetem będzie zakup szarej bejcy, bo bez świadomości, że jest (istnieje), nawet nie podchodzę do tej skrzynki. 

Pozdrawiam was cieplutko,
poszukiwaczka szarej bejcy Karola

piątek, 21 marca 2014

Wnętrzarskie Kfiatki w kuchni...

Witajcie kochani,
Przyszła wiosna czas powymiatać z kątów stare obietnice. O czym mowa? O cyklu „Wnętrzarskie Kfiatki”, miał być cykl ukazał się jeden post. Oczywiście wymówek na swoją obronę mam mnóstwo i historii z tym związanych najmniej tuzin, ale nic to w życie nie wnosi więc, oszczędzę Wam opowieści dziwnej treści. Cóż czasu nie było i tej wersji będę się trzymać :) Dzisiejszy post i tak bedzie obszerny bez tego.

Poprzedni post związany z wpadkami wnętrzarskimi w łazience znajdziecie tu.
Dziś na tapecie drugie po łazience najbardziej wymagające pomieszczenie kuchnia.
Wydawać by się mogło, że jak się mieszka 4 miesiące w domu bez kuchni to przy jej zaplanowaniu obejdzie się bez wiekszych wpadek (mnie się tak przynajmniejwydawało :P). Nie na wszystko miałam świadomy wpływ (jak choćby rozplanowanie przyłączy do gazu, prądu czy wody), bo dom kupiliśmy na etapie gdzie zmiany tego typu wiązały się ze sporymi dodatkowymi kosztami.

Z tak zastanym planem sytuacyjnym zaprojektowałam swoją kuchnię w kształt litery U.


Zależało mi by było w miarę symetrycznie, więc jedna półka na wino jest przy zmywarce.


Takie ustrojstwa kurzą się bardzo szybko, dodatkowa ta koło zmywarki wiecznie jest czymś zachlapana. Zdecydowanie nie polecam takiego rozwiązania, dzisiaj między te dwie otwierane szafki wstawiłabym praktyczniejsze szuflady.


Zostając w temacie szuflad. Przy kuchence miałam zaprojektowaną szafkę z trzema szufladami. Akurat podczas zamawiania kuchni nie było do niej frontów. Pani w IKEA zaproponowała inne rozwiązanie (do którego nie byłam przekonana), ale straszyła mnie, że do czasu zakupu odpowiednich frontów nie będę mogła korzystać z szuflad, więc przystałam na jej propozycje.


Nie jestem zadowolona z tego rozwiązania, jest to zwyczajnie upierdliwe, gdy człowiek się spieszy chce coś wyciągnąć lub schować i traci czas na wysunięcie najpierw jednej a potem drugiej szuflady i następnie zamkniecie jednej i drugiej. 

Obok mamy Piekarnik, już nie ma go w ofercie IKEA i chyba nawet wiem dlaczego, przez zegarek. 


U koleżanki w takim samym piekarniku tykał od nowości (jest po wymianie). Mój z czasem zaczął tykać i był wymieniany już dwa razy. Za każdym razem po jakimś czasie zaczyna coraz głośniej tykać, że w szczycie głośności jest słyszany na górze w sypialni.  Nie mam szczęścia do tego piekarnika po wymianie jest także termostat. Myślę, że jak skończy się gwarancja to i piekarnik będzie nadawał się tylko do wymiany. Kolejny będzie bez zegarka. 

Ślady od rąk widoczne nawet po dokładnym czyszczeniu.
Przy zlewie psioczę sama na siebie, tak strasznie chciałam mieć ceramiczny zlew. Nie przewidziałam, że jest płaski i resztki wylanych płynów nie będą spływać do odpływu. Tak mniej więcej wygląda w połowie dnia. 


Jak się wyleje cokolwiek powinno się od razu umyć zlew gąbką z płynem. Kto myje zlew najmniej dwadzieścia razy dziennie?  Ja nie!

Wtapiany zlew i bateria na blacie nie sprawdza się, zawsze koło baterii jest pełno wody. Mój małż nie zawraca sobie głowy wycieraniem tego, nawet o tym nie pomyśli. Gdyby nie te dwa wątpliwej urody pojemniki pewnie blat byłby napuchnięty wodą i do wymiany. 


Nie polecam ceramicznego zlewu tym którzy nie mają zmywarki i będą w nim zmywać naczynia. Dwa razy wyśliznął mi się z ręki talerz, uderzając o zlew z wysokości około 10cm. Talerzom nic się nie stało w zlewie zostało to


Na koniec by zakończyć jakimś pozytywnym akcentem, szafa. 


Ona zamyka kuchnię głównie od strony salonu, tworzy coś w rodzaju okna. W dobie mody na otwarte kuchnie nie wszystkim się to podoba.

Zdjęcie poglądowe sprzed dwóch lat zapomniałam zrobić aktualne
 Ja zrobiłam to świadomie i jestem zadowolona z efektu, bo zależało mi na wyraźnym podziale kuchnia - salon, nawet kosztem wizualnie mniejszego salonu. Do tego chciałam mieć choć mini spiżarnie (nie mam stosownego pomieszczenia) i szafa sprawdza się idealnie.


Na górze dwa kosze na dole cztery szuflady. Szafka klasycznie otwierana, bo nie jestem fanką kargo.

Mam nadzieje, że moje subiektywne spostrzeżenia będą pomocne dla wszystkich którzy planują urządzać lub remontować kuchnię. 

Pozdrawiam cieplutko,
Karola










niedziela, 17 listopada 2013

Wnętrzarskie "kfiatki"

Postanowiłam otworzyć nowy cykl "wnętrzarskie kfiatki". Będzie to o nie udanych pomysłach i rozwiązaniach w moim domu. Pewnie każdy ma takie "kfiatki", który się trochę wstydzi lub żałuje ich wykonania, może więc warto podzielić się z innymi swoimi doświadczeniami. Tak ku przestrodze. Zachęcam Was jeśli macie taką ochotę i wolę wykorzystujcie tytuł „wnętrzarskie kfiatki” podczas opisywania swoich wnętrzarskich wpadek.

Dziś na pierwszy ogień łazienka, post będzie obszerny, ale warto przeczytać go do końca.

Łazienka, tak wyglądała chwilę po montażu w 2010 roku Z założenia miała być to "męska łazienka", "damska" z wanną i kryształowym żyrandolem czeka na piętrze. Obecnie w fazie planów i marzeń.

2010 r. sierpień


A tak wyglada dziś:
2013 r. listopad



Nadmienie, że pomimo iż podoba mi się niezmiennie, drugi raz nie zdecydowałabym się na czekoladową lązienkę. Z powodu jednego małego szczegółu jakim jest twarda woda. Warto przed realizacją swojej wymarzonej łazienki sprawdzic twardość wody by uniknąć takiej niespodzianki. 

Kolejnym niewypałem był Chiński prysznic, kupiony w markecie budowlanym, który po póltora roku zaczął ciec. Zakup był podyktowany ograniczeniami finasowymi i niewiedzą. Po rozmowie z kilkoma fachowcami wiem, że najmniej awaryjne są nasze Polskie prysznice. Warto też zainwestować w ceramiczny brodzik który się nie odkształca i po latak użytkowania nie zżółknie.

Kafelek pod prysznicem brak gdyż zamiana Chińskiego syfonu (kawałek rurki przypominający słomkę z harmonijką) na Polski, wymagała wkucia się w wylewkę (na szczęście mamy na podłodze folię w płynie).  Różowe ręczniki chronią obecnie przed nadmiernym wylewaniem się wody z prysznica. 
Toaleta: od początku wiedziałam, że jest tymczasowa (na tę zaplanowaną czekalibyśmy 4 tygodnie a mieliśmy tylko tydzień). Obecnie także prosi się o wymianę, gdyż podobnie jak prysznic była tanim marketowym zakupem który już cieknie od kilku miesięcy.

Do wymiany prosi się lustro bo po 3 latach  boki zachodzą rdzą. Wymiana będzie stresująca gdyż przykleiliśmy je bezpośrednio do kafelków. Na szczęście mam kilka zapasowych kafelek i opakowanie po fudze wię może jakoś to będzie.


Bateria jest już po wymianie, czasem nie warto słuchać się fachowca i gdy otwór umywalki jest sporo mniejszy niż bateria warto ją dodatkowo przykleić. Poprzednia nie przetrwała "próby siły" i po wyrwaniu nie nadawała się do powtórnego montażu.


Dzisiaj bez lukru i szczerze o błędach jakich się dopuściłam podczas wykańczania łazienki. Mam nadzieje, że moje wskazówki będą przestrogą i pomocą dla wszystkich którzy planują wykańczać lub remontować łazienkę. 

Pozdrawiam cieplutko,
Karola
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...